Morze, krówka i samotność

No i była nie tyle burza, co wiatr, deszcz i grad. Też nieprzyjemnie ale z pastisem (z wodą i lodem) do przeżycia. A ona nie Angielka tylko Amerykanka. Tyż piknie. Wiejsko-sielska ta nasza okolica, zielona, do lasu w kapciach (las w roli jedynego sąsiada), żurawie i inne stwory latają nad głowami. Co do sąsiada-człowieka to najbliższy 600 m. polną drogą w stronę wsi. Jest pięknie, słowem. A ja? A ja marzę o morzu. O plaży pustej, wietrznej, słonecznej lub nie.. O piasku skrzypiącym pod bosymi stopami. I nie jest to widokówka z wakacji. To wyobrażenie codzienności. Wyobrażenie-marzenie. A co na to Życie?
Co do Życia to sąsiedzi maja krówkę. Jest śliczna. Śliczna jak cukierek-krówka a nie jak zwierzę-krówka. Jest rudo-brązowa i słodka. A nie niezgrabna i niemądra. Szłam znów naszą drogą z psem a ona pasła się na łące i patrzyła z daleka - a któż to idzie? Koło niej wiaderka z wodą a za nią pole słoneczników. Wokół cisza, słońce zachodzi, nie ma nikogo tylko my dwie (nie licząc jerzyków, które utworzywszy najpierw równiutki sznurek na drucie, za chwilę rozsypały się dokładnie na wszystkie strony).Czy Krówka nie jest tam samotna? A czy ja jestem? Kiedy jestem tu sama - rozmawiam ze sobą, rozmawiam z psem, z kotami a nawet z tą ładną Krówką. Myślę, że jestem samotna, ale to dobre uczucie. To spokój. Życzę ludziom Samotności. A Krówce już nie współczuję.
Copyright © Klimaty Agaty