Hibernacja i jesień

Gdybym została zahibernowana (kiedy - nie wiadomo) dziś patrzyłabym na świat oczami osoby zerwanej z choinki. A tak - jeśli chcę zobaczyć wszystko "bez filtra" - muszę się mocno starać. Bez filtra mediów, bez filtra innych osób, bez jakiegokolwiek w ogóle filtra. Byłoby to naturalne tylko dzięki hibernacji, tymczasem muszę wkładać w to sporo pracy. Ale warto.

A tymczasem wieczór zapada. I jesień tez jakby zapada. Dzień był piękny, słoneczny, ale wiatr niepokoił, sugerował zmiany. Drzewa jeszcze zielone ale .. liście winogron żółkną a winobluszcz na ganku miejscami już purpurowy. ..nie ma na to rady..No i całe szczęście. A jesień bardzo lubię, chwilami to nie mogę się już doczekać. W Pewnych Kręgach nie wypada mówić tego głośno bo się wszyscy w głowy popukają. Niech się już więc, biedaki, nie pukają a ja wiem swoje.
Za oknem dziwne światło - jakby zielonkawe...? Robi się coraz ciemniej ale wszystko widać jeszcze bardzo wyraźnie i ostro. Koty już dostały kolację, zaraz dam też psu, drzwi zamykam na klucz, zasłony zasłaniam i - koniec dnia dla mnie jako agrogospodyni a początek dla mnie jako Mnie. Muszę trochę uporządkować sypialnię po ostatnich zmianach, praca miła ale jednak praca. Ale miła. Chyba, że mi się dziś już nie będzie chciało. Jutro już będę to wiedzieć na pewno.
Copyright © Klimaty Agaty