stycznia 14, 2012
Gospodarka światowa i mój sąsiad Zdzichu
Nie jest dobrze na rynku, w sensie nieruchomości, w gospodarce naszej, sąsiedzkiej i w ogóle na świecie... bo kto by się domyślił, że sytuacja w Grecji czy Hiszpanii, nie wspominając już o Ameryce, bezpośrednio odbije się i na nas.
No - może i można było na to wpaść, co nie zmienia faktu, że jest to DZIWNE.
Znacznie mniej dziwne i zupełnie naturalne wydaje mi się, kiedy mój sąsiad, choć jest de facto obcym człowiekiem, (żaden to brat ani swat) jest mi bliski i ma dla mnie czas oraz pomaga mi w trudnych sytuacjach tylko (??) dlatego że blisko mieszka. A znamy się raptem 6 lat. A znów kiedy on przychodzi do mnie (lub jego żona, lub syn) z jakąś prośbą - pomagam im, jeśli tylko jestem w stanie. I jest to dla mnie oczywiste. W ogóle się nad tym nie zastanawiam w kontekście - zrobić to czy nie.
DLACZEGO?
Ano dlatego że jedziemy na jednym wózku.
Gdy rodzina (jak kiedyś) mieszkała razem - też jechali na jednym wózku i, w sposób naturalny, pomagali sobie. Dziś gdy wszyscy, począwszy od rodziców i dzieci a skończywszy na wszelakiej maści kuzynach, są rozrzuceni po całym świecie - wózek już dawno przestał być jeden. A więc i o pomoc, i o lojalność nie tak łatwo. Co wg mnie jest raczej oczywiste. Trudno czuć lojalność wobec osoby, która żyje w ogóle gdzie indziej, z którą spotykamy się, jak dobrze pójdzie, raz do roku w święta i praktycznie jej nie znamy. Czuć tę lojalność jedynie dlatego, że mamy wspólnych przodków, NAWET jeśli są nimi rodzice. Tymi przodkami. Czyli tenże osobnik z drugiego końca świata to brat czy siostra. Naprawdę trudno się dziwić, że bliższym nam będzie sąsiad zza miedzy.
Dziś sąsiad, jeśli tylko tego chcemy, zastępuje nam rodzinę i lepiej się z tym pogodzić, niż szarpać się i martwić - dlaczego moja rodzina jest TAKA? Dlaczego wciąż nie mają dla mnie czasu? Dlaczego nie przyjeżdżają?? Dlaczego nie chcą pożyczyć pieniędzy??? Dlaczego chcą pożyczać pieniądze ode mnie? Ostatnio, nawiasem mówiąc, pożyczałam sąsiadom na rachunki bo sąsiad chwilowo był w szpitalu i mieli problem w tym miesiącu.
Tak jest dobrze.
Co nie zmienia faktu, że w gospodarce jest źle. Nic dziwnego zresztą, bo jak ktoś bez końca i umiaru nadmuchiwał balon to się trudno dziwić, że biedak - balon - pękł.
Wracając do meritum, czyli naszych baranków - to, że jest źle, oznacza, że nadal nie możemy nic zrobić. Tkwimy w miejscu, a nawet jakby się cofamy. Nadal nie wiem co z nami będzie i GDZIE JA BĘDĘ ŻYŁA??
No - może i można było na to wpaść, co nie zmienia faktu, że jest to DZIWNE.
Znacznie mniej dziwne i zupełnie naturalne wydaje mi się, kiedy mój sąsiad, choć jest de facto obcym człowiekiem, (żaden to brat ani swat) jest mi bliski i ma dla mnie czas oraz pomaga mi w trudnych sytuacjach tylko (??) dlatego że blisko mieszka. A znamy się raptem 6 lat. A znów kiedy on przychodzi do mnie (lub jego żona, lub syn) z jakąś prośbą - pomagam im, jeśli tylko jestem w stanie. I jest to dla mnie oczywiste. W ogóle się nad tym nie zastanawiam w kontekście - zrobić to czy nie.
DLACZEGO?
Ano dlatego że jedziemy na jednym wózku.
Gdy rodzina (jak kiedyś) mieszkała razem - też jechali na jednym wózku i, w sposób naturalny, pomagali sobie. Dziś gdy wszyscy, począwszy od rodziców i dzieci a skończywszy na wszelakiej maści kuzynach, są rozrzuceni po całym świecie - wózek już dawno przestał być jeden. A więc i o pomoc, i o lojalność nie tak łatwo. Co wg mnie jest raczej oczywiste. Trudno czuć lojalność wobec osoby, która żyje w ogóle gdzie indziej, z którą spotykamy się, jak dobrze pójdzie, raz do roku w święta i praktycznie jej nie znamy. Czuć tę lojalność jedynie dlatego, że mamy wspólnych przodków, NAWET jeśli są nimi rodzice. Tymi przodkami. Czyli tenże osobnik z drugiego końca świata to brat czy siostra. Naprawdę trudno się dziwić, że bliższym nam będzie sąsiad zza miedzy.
Dziś sąsiad, jeśli tylko tego chcemy, zastępuje nam rodzinę i lepiej się z tym pogodzić, niż szarpać się i martwić - dlaczego moja rodzina jest TAKA? Dlaczego wciąż nie mają dla mnie czasu? Dlaczego nie przyjeżdżają?? Dlaczego nie chcą pożyczyć pieniędzy??? Dlaczego chcą pożyczać pieniądze ode mnie? Ostatnio, nawiasem mówiąc, pożyczałam sąsiadom na rachunki bo sąsiad chwilowo był w szpitalu i mieli problem w tym miesiącu.
Tak jest dobrze.
Co nie zmienia faktu, że w gospodarce jest źle. Nic dziwnego zresztą, bo jak ktoś bez końca i umiaru nadmuchiwał balon to się trudno dziwić, że biedak - balon - pękł.
Wracając do meritum, czyli naszych baranków - to, że jest źle, oznacza, że nadal nie możemy nic zrobić. Tkwimy w miejscu, a nawet jakby się cofamy. Nadal nie wiem co z nami będzie i GDZIE JA BĘDĘ ŻYŁA??